środa, 18 lipca 2018

Classy street style

Od dawna najlepiej czuję się w klimatach miejskiej elegancji. Nie może być zbyt sztywno, ale nie wyobrażam sobie wyjścia w dresie, czy legginsach. Często podobają mi się takie stylówki, jednak sama czułabym się jak przebieraniec nosząc się w taki sposób. Chętnie sięgam za to po adidasy i choć kiedyś nie miałam nawet jednej(!) pary sportowego obuwia, teraz często łącze je z dżinsami i koszulą. Ciesze się, że po wielu latach intensywnych poszukiwań, udało mi się znaleźć swój styl, i choć wcześniej na blogu panował outfitowy miszmasz, teraz spodziewajcie się bardziej spójnych stylizacji ;)


Na sobie mam koszulę z Zary, z przepiękną koronkową górą, jak tylko ją zobaczyłam, od razu się przepadłam. Granatowe spodenki, są z Mohito, dość długo szukałam w sieciówkach, takich, które nie byłyby zbyt krótkie (a naprawdę aktualnie, to wcale nie takie proste). Mają prosty krój, ale są na tyle szykowne, ze świetnie komponują się z elegancką górą. Stylizację dopełniają srebrne sandałki na słupku (asos), ogromne okulary z Mohito (mój stały sprzymierzeniec w ciepłe dni, gdy stawiam na brak makijażu)torba worek z zary i srebrne kolczyki w kształcie księżyca z sotho.pl. Nie jestem fanką zbyt wielu dodatków, stawiam raczej na minimalizm w ich doborze, choć kiedyś obwieszałam się błyskotkami, niekoniecznie w dobrym guście. Całość jest prosta, ale efektowna. Mimo stonowanej kolorystyki, na pewno nie znikniemy w tłumie, chociażby ze względu na wyróżniające się srebrne buty na słupku.










poniedziałek, 4 czerwca 2018

Zawsze self-made Kinga

Hej, chciałam Wam się pokazać chyba od takiej najbardziej "mojej" strony, którą rzadko widzi świat. Mało kto mnie widział w trakcie i mało komu o tym opowiadam, ale tak w sumie to chcę żebyście to w końcu zobaczyli :) 
Jestem strasznym upierdliwcem, jak mi się coś "uchrzani" w głowie to raczej nie da się mnie od tego odwieźć, ale jak jestem w sklepie i widzę jakąś bluzkę, sukienkę czy torebkę, buty (jak tak wyliczam to chyba wszystko się nada :)) i coś mi nie pasuje to przerabiam, przeszywam, doszywam ucinam, farbuję itd, bo musi być po mojemu. 
Robię to najczęściej sama, na tyle ile mi moje umiejętności pozwalają, dlatego mam maszynę, a na urodziny dostałam skrzynkę narzędziową z wyposażeniem <3 serio mój tata wie czego naprawdę potrzebuję :D
Dziś chciałam żebyście zobaczyli moje kolejne dziecko-sypialnie. 
Jest to jeden z trzech pokoi, ale ten był głównie robiony prze zemnie zaczynając od szpachlowania ścian, poprzez docieranie, malowanie, wiercenie dziur, po urządzanie i tu moja perełka-pufka. 
Dla innych to jest rzecz, obok której będą przechodzić obojętnie każdego dnia, a dla mnie wisienka na torcie mojej pracy w tym pomieszczeniu. Była już przytarta, nienadająca się do codziennego użytku, a jednak była ważna, bo to była pierwsza meblowa rzecz jaką kupiłam za własnoręcznie zarobione pieniądze w wieku 19 lat do siebie do pokoiku. 
Będę się cieszyć mówiąc małemu o tym, cóż jestem sentymentalna nawet jeśli chodzi o pufy :D 
Obiłam ją ikejkowym materiałem kupionym z resztą w ciuchu, w ciekawy graficzny wzór. Robiłam to pierwszy raz, więc jest pewnie krzywo, czy coś ale i tak jestem zadowolona. Do przeważającego koloru ecru w tym pomieszczeniu dodałam czarne poduchy, z własnoręcznie robionymi chwostami. 
Zwykle narzuta nie jest tak gładka, a poduszki nie są równo ułożone, bo? bo Jasiek właśnie postanowił się schować, a ta ruszająca, chichrająca się kulka na łóżku to na pewno nie on :D
Może dla Was to być dziwne, ale każda dziura wywiercona wiertarką, którą trzymałam w ręce, samodzielna decyzja jakiej grubości wiertło będzie dobre do tej wielkości kołka dodaje mi skrzydeł i fakt, że co tam mi się umyśli w większości realizuje sprawia, że jestem z siebie dumna ;) 
Jeszcze to, że nie jęczę mężowi żeby mi coś tam zrobił, tylko sama to robię no chyba że trzeba gary umyć, tego nie lubię :D

Serio ciesze się z małych rzeczy, polecam to każdemu, oczywiście nie mówię tu o tym, żeby stawiać sobie małe cele i zadowalać się byle czym, ale żeby się nie biczować jeśli np od stycznia nie schudłyśmy 15 kilo jak to sobie powiedziałyśmy w noworocznych postanowieniach.

























piątek, 18 maja 2018

Immeji od kuchni :)

Jak widzicie, naprawdę staramy się, dodawać posty chociaż raz w tygodniu. Ostatnio były  to same stylizację, więc żeby nie było tak  monotematycznie, dziś "Immeji od kuchni" i to dosłownie, bo mam dla Was kilka agatowych przepisów ;)
  Nie jestem zwolenniczką spędzania całego dnia w kuchni, wolę raczej korzystać z synkiem z pięknej pogody, ale jak dobrze wiecie, lubię jedzenie, a gotowanie jest jego nieodłącznym elementem ;p. Ma być smacznie, zdrowo i w miarę szybko. Dania są dość proste, każdy spokojnie da sobie radę z ich przygotowaniem.  Na pewno zauważycie, powtarzalność pewnych składników. Dzieje się tak dlatego, że są to potrawy robione w ciągu trzech ostatnich dni. Nie lubię marnować jedzenia i zawsze staram się wykorzystać to, co kupię. Jest dużo warzyw, bo trzeba pamiętać, że to w domu kształtują się nawyki żywieniowe dziecka i chociaż ja sama jestem ogromną miłośniczką pizzy, maca, słodyczy i wszelkich dobroci, które dodają sporo tłuszczyku, staram się jeść je wtedy, gdy dziecko nie widzi ( nie pytajcie więcej, dlaczego jem czekoladę w nocy, tak jestem takim chamidłem, że ukrywam ją przed pozostałymi domownikami  ;p), lub wtedy, gdy akurat jestem gdzieś bez swojej latorośli (dlatego zawsze ciągnę wszystkich do McDonalda ). Nie popadajmy jednak w paranoje. Świat się nie zawali, gdy dziecko zobaczy Cię z kebabem, gdy zje czasem coś słodkiego,  gdy zamówisz do domu gotowe jedzenie, bo nie masz czasu nic zrobić, albo zwyczajnie właśnie tego dnia po prostu Ci się nie chcę.
Przejdźmy do meritum, czyli trzy szybkie, nieskomplikowane danie ;)

1.Pierś z indyka (zamiennie kurczak, zależy jaki drób wpadnie mi w ręce  ;)) z sosem ziołowym.  To danie wpływa dobrze na trawienie i naszą odporność, ma też naprawdę mało kalorii


składniki:
- 50 dag piersi z indyka (lub kurczaka)
- szklanka kefiru
-sól
-ziołowy pieprz

sos:
- 2 cebule dymki ze szczypiorkiem
-kilka gałązek świeżego majeranku i natki pietruszki
-2 łyżki oliwy z oliwek
-1 łyżka soku z cytryny
-sól
-czarny pieprz

 Przygotowanie:
1. Pierś z indyka (lub kurczaka) podzielić na porcję, zalać kefirem i wstawić do lodówki na co najmniej godzinę. ( ja zawsze wstawiam je, jak wstanę i później wyciągam dopiero, gdy mam zamiar ugotować)
2.Kawałki mięsa, delikatnie opłukać i osuszyć. Oprószyć solą i pieprzem, tak przygotowane gotować na parze 25 minut
3. Przygotowanie sosu:
Posiekać majeranek, pietruszkę i dymki ze szczypiorkiem ( jeśli zauważycie, ze dymki przy krojeniu baaardzo mocno szczypią Was w oczy radzę skroić tylko jedną, od drugiej zaś sam szczypiorek bez bulwy. Inaczej sos będzie zbyt mocno " cebulowy" ;). Zmiksować z oliwą i sokiem z cytryny, doprawić solą i pieprzem.
 4.Ugotowaną pierś ułożyć na talerzu i polac sosem

Podawać z dodatkami, u mnie akurat są to gotowane ziemniaczki ze świeżym koperkiem, oraz świeży pomidor i ogórek. Na mięsie położyłam też kilka kawałków, ugotowanej wcześniej na parze papryki.


Danie nr 2:Makaronowa zapiekanka w sosie śmietankowym. Przepis, który kiedyś podkradłam siostrze i jestem zachwycona ;)

Może być w wersji z mięsem, lub bez. Mój mąż nie zjadły wersji bez tego kluczowego dla niego składnika ;p Nie jest to danie bez kalorii, ale ja ich nigdy nie liczyłam, więc mi to nie przeszkadza ;)

Składniki: makaron ( kształt wedle uznania, u mnie do tego dania najlepiej sprawdzają się świderki i penne), pierś z indyka, kilka różyczek brokułu,  pomidorki cherry, serek śmietanowy (w zależności od wielkości naczynia w jakim robimy zapiekankę, jeden lub dwa) , ser feta, pieprz, sol, jajko

Przygotowanie:
Ugotować makaron, różyczki brokułu i mięso skrojone w kostkę, gotować na parze 20 minut.
Zmiksować jajko, serek śmietanowy i odrobinę mleka. W naczyniu żaroodpornym ułożyć makaron. Po zapełnianiu go do połowy, dodajmy pokrojone pomidorki, ser feta (pokrojony w kostkę), przegotowaną wcześniej pierś z indyka i brokuły. Położyć kolejną warstwę makaronu, i na wierzchu ułożyć jeszcze raz wyżej opisane składniki ( nie wsadzajcie wszystkiego od razu w pierwszą warstwę). Zalewamy to zmiksowanym wcześniej wywarem i do piekarnika ;)

Jak widać nie dysponuję zdjęciem po wyjęciu z piekarnika, a to dlatego, ze byłam tak głodna, iż danie zniknęło zanim przypomniałam sobie o planowanym poście ;)



Danie nr 3.
Filety z morszczuka z opiekanymi ziemniaczkami.
Dobre  na serce, kości i odporność.


Składniki:
-Filety z morszczuka ( ilość zależna od wielkości rodziny)
- młode ziemniaki  (ilość również wedle apetytu ;p)
-1 łyżka oleju
- sok z cytryny
-pół pęczka natki pietruszki
-1 łyżeczka estragonu
-sól czosnkowa
-sól
-pieprz ziołowy

Przygotowanie:
Gotować ziemniaki przez 10 minut we wrzątku  z solą czosnkową (znajdziecie ją na dziale przypraw w każdym większym markecie). Odcedzone umieścić w naczyniu żaroodpornym posmarowanym olejem, piec w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni Celsjusza., aż nabiorą lekko złocistego koloru ( ja wolę nawet bardziej spieczone :P )

Filety, umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem.Delikatnie skropić sokiem z cytryny, oprószyć sola, pieprzem i estragonem. Gotować na parze 15-20 minut. Podawać posypane, posiekaną natką pietruszki.

Pozostałe dodatki każdy powinien dobrać według swojego smaku, u mnie jest to mix sałat, ogórek, ser feta i pomidorki koktajlowe. Wszystko skrapiam sokiem z cytryny









czwartek, 10 maja 2018

TOREBKA KOSZYK

Torebka koszyk to zdecydowany must-have w tym sezonie. Gdzie się nie obejrzę, czy to na ulicy czy na sklepowe półki jestem bombardowana modą niczym z wypadu na grzyby :D 
Wpadło mi to i owo w oko i zaopatrzyłam się w takową (właściwie to mój mąż, kiedy mi ją sprezentował ;)) chciałam żeby było coś raczej uniwersalnego, delikatna plecionka nadająca wyglądu właśnie takiego koszyka, skórzane elementy plus złote dodatki dodają elegancji niby zwykłej rzeczy-mi to pasuje. Ja jako matka na pełnym etacie i nadgodzinami, jak zwykle muszę mieć wygodę i swobodę ruchów. Dziś kombinezon (mój ulubiony) w formie sukienki- kolor czerwony/koralowy, jakoś czuje się tak najbardziej promiennie w tym odcieniu, zwłaszcza w lecie, dlatego właśnie te kolory wspólnie z pomarańczem królują w mojej szafie i kosmetyczce. Sukienko-kombinezon jest naprawdę super opcją dla osoby, która nie lubi łapać się za tyłek w celu kontroli garderoby jak to zwykle bywa w lecie z wiatrem w luźnej sukience, jeszcze jak zahaczysz z dzieckiem o plac zabaw :D Buty w kolorze ciała żeby jakoś specjalnie nie obciążać sylwetki zwracając uwagę na to, że rodzaj obcasa to klocek, a wiązanie jest wokół kostki. Takie połączenie mogłoby niebezpiecznie skrócić moją osobę :D 














     





























A Wam podobają się torebko-koszyki? :)

Torebka-Guess
Kombinezon-Zara
Sandały-London Rebel 

środa, 2 maja 2018

silver heels


Na INSTAGRAMIE zasypałam Was ostatnio bardziej luzackimi (?) zestawieniami, ale to nie znaczy, że zrezygnowałam z bardziej eleganckich stylizacji ;). Klasyka w połączeniu z aktualnymi trendami to zdecydowanie coś, co najbardziej mi w duszy gra i taką też stylizację przygotowałam dla Was w tym poście ;)
Czarna spódnica i biała bluzka często wyglądają razem galowo;) Przy takim zestawieniu kolorystycznym łatwo wpaść w pułapkę prezentowania się jak na rozpoczęcie roku szkolnego. Jeśli jednak odpowiednio dobierzemy elementy garderoby, zamiast efektu szkolnego mundurka, możemy uzyskać, elegancki, kobiecy set ;)
Pamiętacie skórzaną mini z poprzedniego posta (missguided, kolekcja petite.)? Ostatnio zestawiałam ją w bardziej miejski, streetowy sposób, tym razem, zamiast podkreślić jej "zadziorny" wygląd, dałam jej bardziej klasyczną otoczkę. Jak widać, jest ona bardzo uniwersalna i w zależności od tego, co do niej dobierzemy, możemy nadać jej całkowicie inny charakter. Właśnie za ten uniwersalizm, trafiła już do grona moich ubraniowych ulubieńców.
Bluzka w kolorze złamanej bieli (asos, kolekcja petite), ujęła mnie bardzo modnymi ostatnio rozszerzanymi, falbaniastymi rękawami. Będzie się świetnie prezentować w klasycznej wersji, ale też np. w zestawieniu z ultrakrótkimi dżinsowymi szortami, tworząc lekki look w stylu boho. Można ją skomponować na sto różnych sposobów. Jest dość krótka, dlatego zdecydowanie lepiej prezentuję się z dołem z wysokim stanem.

Całość uzupełniają dodatki w kolorach srebra i czerni.
 Ogromne okulary (Anna Field/Zalando), są moim stałym sprzymierzeńcem w te ciepłe dni. Ostatnio często daję cerze odpocząć od makijażu, więc naprawdę nigdzie się bez okularów nie ruszam ;p.
Duża, pojemna torba z Pimkie, zwróciła moją uwagę głównie przez ten piękny, ozdobny pasek, co wyróżnia ją zdecydowania spośród wielu podobnych modeli, ale tez nadaję jej odrobinę rockowego sznytu.

Prosty zegarek z białą, tarczą i srebrnym paskiem to zakup z Reserved, a srebrne buty na słupku, kupiłam w asos

Dlaczego zdecydowałam się na srebrne buty? Myślę, że to właśnie ten dodatek najbardziej oddalił tę stylówkę od szkolnych klimatów. Srebrne i złote buty to mój must have na ten sezon.

Postaram się dodawać tu więcej alternatyw do stylizacji z wysokimi obcasami. Wiem, że mamom nie po drodze ze szpilkami każdego dnia. Nie wyobrażam sobie spacerów z Kornelem na szpilkach ;D. Dużo biegamy, szalejemy na placu zabaw, chodzimy w różne dziwne zakamarki. Liczy się dla mnie to, żeby czerpał z tych chwil  jak najwięcej radości, a nie żeby w takich sytuacjach nienagannie się prezentować. Wiem, że zagląda tu dużo mam i ciężko im czerpać inspirację z tego typu zestawień ;) Dlatego zadbamy o więcej codziennych stylówek, które też mogą naprawdę dobrze wyglądać i będę sprawdzać się przy zadaniach specjalnych (czyli przy tym wszystkim, co podpowiada naszym pociechom wyobraźnia);)

Buziaki!
















piątek, 27 kwietnia 2018

Teraz Ja!

Hej, dziś witam Was tym razem ja, druga połowa Immejiowego teamu:) Przeglądałam trendy na wiosnę-lato 2018 i jednym z najważniejszych, do których jako matka "żywego srebra" podchodzę z nieskrywanym entuzjazmem są SZORTY :) 
tym sezonie nosimy je na wszystkie możliwe sposoby, nawet te sportowe w eleganckim wydaniu. Tym razem postawiłam na Top z półgolfem w beżowym kolorze, nie wyrosłam za wielka, także udało mi się zrobić zakupy na dziecięcym dziale w New Looku. 
Patrząc od dołu-moje ukochane buty w których jest mi najlepiej (kupiłam 3 pary sandałów na słupku w różnych kolorach, a i tak pokazuje się tylko w jednych sprzed 2 lat.
Dziewczyny, czy Wy też tak macie, że obkupicie się jak na 10 lat zamkniętych sklepów, a i tak chodzicie tylko w kilku ukochanych rzeczach-do pralki i z powrotem koło się toczy ?:D).
Całość jest raczej spokojna, dlatego wisienką na torcie jest mocniejszy dół, tadaaam skórzane spodenki z wysokim stanem, marszczeniem i wiązaniem u góry, dość masywne, że tak napiszę, ale jednocześnie krótkie, dlatego reszta jest pod szyję w spokojnych barwach:) 
Pamiętajmy o równowadze, jak odkryte nogi, to zakryty dekolt.Piszę o tym, bo rozmawiałyśmy o tym ostatnio z Agatą, niby każdy wie o wszechobecnych zasadach dotyczących odpowiedniego ubioru, ale jednak czasem umyka nam to, lub owo.
Do wszystkiego dobrałam małą torebkę z materiału typ skóra krokodyla :D z Reserved, jak to ja musiałam dodać i odjąć to i owo. Zmieniłam pasek na łańcuch z Zary dorzuciłam kulkę z naturalnego futerka. Fajnym dodatkiem jest zegarek z Reserved, kupiłam go z wymiennymi paskami, także przy jednej tarczy mamy kilka opcji na niebanalny dodatek do każdej stylizacji za mniejsze pieniądze.
Okulary, które tu wykorzystałam możecie kojarzyć z wcześniejszych postów, a to dlatego że miałam takie, ale moje dziecko postanowiło zrobić próbę sił,
Jan vs Okulary 1:0 i tak je polubiłam, że wyszperałam w czeluściach internetu, outletach Mango takie same-ten model jest dla mnie idealny, dlatego nasza współpraca wciąż trwa :D 





























Kulisy z planu: idziesz przez pół miasta (jestem kobietą, zawsze muszę wyolbrzymić :D ) a twój fotograf idzie za tobą i ci nie powie, że masz metkę na pół tyłka, ba nawet zdjęcie ci robi i nie zauważy (teraz możecie się domyśleć, że to był facet, oni takich rzeczy nie widzą ;) ).






środa, 18 kwietnia 2018

Logomania


Witajcie!

Miło pojawić się tutaj po tak długiej przerwie.

Jest prawie północ i biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio zasypiam przed 22 to cud, że w tym momencie nadal jestem pełna sił. Nawet nie zasypiam nad klawiaturą. Gdybym korzystała z porad zawartych w motywacyjnych książkach, to mogłabym to dopisać do listy moich osobistych dzisiejszych sukcesów zaraz po punkcie oparłam się kolejnemu słoikowi nutelli, który wołał mnie bezgłośnie dziś rano w cerfie". Skoro już pożartowaliśmy (hehe) to mogę przejść do meritum.

Zazwyczaj stawiam na bardziej klasyczne zestawy, ale uwielbiam eksperymentować. Jak widać i ja uległam w końcu, nieprzemijającemu od zeszłego sezonu trendowi na widoczne logo. Głównym elementem stylizacji, jest koszulka z Guess zalando) i to wokół niej tworzyłam resztę tego setu. Skórzana mini (Missguided, kolekcja petite) idealnie wpisuje się w mój gust. Skórzane elementy zawsze nadają noszonym przez nas ubraniom "pazura". Na stronie Missguided  znajdziecie wersję z wieloma błyszczącymi dzetami, jednak ja nie jestem ich fanką, dlatego je odczepiłam.

Ramoneska (Missgiuded) w moim ulubionym kolorze, świetna komponuję się z resztą outfitu. Początkowo nie byłam przekonana do tej kurtki. (biadoliłam wam o tym na snapie)Teraz z całego serca mogę ją polecić. Noszę ją równie często, jak jej czarną, bliźniaczą wersję i z obu jestem ogromnie zadowolona.

Czarne buty na słupku (deichmann), są wyszywane cekinami, niestety kompletnie nie widać tego na zdjęciach, a jest to ich olbrzymi atut. Cekiny nosimy teraz nie tylko w okresie karnawału, możemy śmiało dodawać je do naszych codziennych stylówek. Noszone z umiarem na pewno będą się świetnie komponować z resztą.

Postawiłam na minimalizm w dodatkach, co moim zdaniem tutaj sprawdziło się idealnie. Zrezygnowałam z biżuterii, przysłowiową kropkę nad „i” stanowią złote lenonki (asos) i mała skórzana torebka w stylu vintage (asos).
Jeśli nie przepadacie za obcasami, do tego zestawu idealnie będzie pasować też sportowe obuwie.  ;)

Zostawiam Was ze zdjęciami :)