piątek, 10 czerwca 2016

365 jak jeden KinnGo



Drogie kobietki, z każdą godziną jestem coraz bliżej do tego wspaniałego dnia, 24 czerwca będzie rok jak Jasiek przyszedł na świat.
Do tej pory pokazywałam Wam tylko zdjęcia małego, teraz chciałabym opisać jak to wszystko wyglądało.
Jak na prawdziwego gentlemana przystało, Jaś zjawił się dokładnie w dniu, 

który został wyznaczony przez lekarza, 
dodam iż tylko 4% dzieci rodzi się w terminie.
Skurcze zaczęły się o godzinie 20 poprzedniego dnia, a skończyły o 15:55 wraz z pierwszym krzykiem młodego na porodówce :D
Ból jakiego nigdy nie doznałam, nie wyobrażałam sobie, że może wejść na tak wysoki poziom. 

Chciałam umrzeć-krzyczałam, klęłam, wyrywałam włosy, nawiasem mówiąc nie ułatwiło to sprawy:D
Z chwilą kiedy ujrzałam tą piękną mordkę Jasieńka życie się zmieniło, ból nagle zniknął wtedy był tylko on.
Kiedy położono mi na brzuchu,
 tego 
bezbronnego i cieplutkiego dzidziusia wszystko się tak zmaterializowało, nie mogłam uwierzyć że to maleństwo to mój syn i nadal z niedowierzaniem mówiłam Jasiu, to jest Jasio, Jaś... 
Dotarło do mnie, że w końcu jest ze mną, poczułam jak bardzo go kocham, tak bezinteresownie, tak po prostu, że nie ma nikogo bardziej mojego niż on.
Mój mąż będący na korytarzu przed salami porodowymi poznał po okrzyku radości, że ja leżę właśnie na tej. 
Wszystko było jak w filmie, on nie patrząc na zakazy lekarzy wbiegł zobaczył mnie i małego, prawie zemdlał, a po wszystkim po 2 latach abstynencji tytoniowej nie wytrzymał i poszedł zapalić :)
Śmiało mogę powiedzieć, że to były najpiękniejsze chwile w moim życiu.   
Smaczku całej historii dodaje fakt, że następnego dnia kończyłam 23 lata. 
Najbliżsi od rana składali mi życzenia, gratulacje,dawali kwiaty to wszystko było wspaniałe, ale i tak najlepszy prezent dostałam dzień wcześniej:) 
Wspaniały moment zawdzięczam mamie, która patrząc ze wzruszeniem na mnie wspomniała tylko kilka słów "pamiętam jakby to było wczoraj, jak te 23 lata temu ja z Tobą Kinks tak leżałam"
 to było magiczne, z resztą jak wszystko wtedy, nawet pasztetówka z kajzerką na kolację :D

Ten post będzie początkiem tematów o ciąży, dzieciakach i co pewnie niektóre z was mocniej zaciekawi, jak po porodzie w około 3 miesiące zeszłam do wagi 49 kilogramów tracąc ponad 20, spokojnie "wbijając" sie w xs/xxs.

oto w skrócie rok Jasia i z Jasiem <3

(wybaczcie jakość niektórych zdjęć, najważniejszy czasem jest moment, ujęcie i biorę co jest akurat pod ręką: telefon, lodówkę, kalkulator:D )




















Piszcie jakie są Wasze przeżycia na porodówce, jestem ciekawa :) :) :) buziaki!

6 komentarzy:

  1. Ostatnio bratowa opowiadała mi o tym bólu :D Też rodziła jakieś ok. 12 godzin. Na razie mnie to przeraża, ale kiedyś - zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd pamiętam mnie to przerażało, moja mama mi naopowiadała co to było jak mnie rodziła i od zawsze jedyne czego boje się to pająków i porodu :D

      Usuń
  2. Ładnie wyglądałaś w ciąży, synek ładny:) Mam jedynie jedno zastrzeżenie do Waszego bloga, obiecujecie, że za pare dni dacie linki do wyprzedazy waszych ciuszkow, nie dajecie, teraz obiecujecie, ze bedziecie pisac o ciazy itd. pewnie tez nie będzie już nic więcej. Troche chaotycznie to u Was funkcjonuje co post to z innego worka :) Taka moja tylko mala uwaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co... masz racje:)
      Dzięki za ten komentarz, trochę nam oczy otworzył.
      Mamy mnóstwo pomysłów i jednocześnie czasem trochę mało czasu, może również doświadczenia oraz lekkie problemy w organizacji :D ciesze się, że to napisałaś.
      Spinamy tyłki i stajemy się lepsze! :)

      Usuń
  3. co za mały przystojniak :))
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany dokucznik :D zajrzę na pewno, pozdrawiam również :)

      Usuń

Jeśli czytasz Nasz blog, będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :)