niedziela, 31 lipca 2016

Summer Time



Dzisiejszy wieczór upływa mi na oglądaniu powtórki gali UFC 201 (w momencie, gdy powstaję post, nie było jeszcze powtórki walki Karoliny Kowalkiewicz, więc jeśli też chcecie ją obejrzeć, cała gala od 21 na Extreme Sports).  W roli fotografa, kolejny raz moja siostra Ilonka :)
Stylizacja bez żadnych niespodzianek. Jak zawsze prosto i kobieco. Kolejny raz sukienka (
Bershka)-przytyłam na ten moment 12kg, nie ma szans na to bym wbiła się w jakiekolwiek moje spodnie :D Torebka Ell Carra-jeśli zależy wam na dobrej jakości, sprawdzi się świetnie. Wiązane sandałki z frędzlami kupiłam na stronie DeeZze, (takie wiązania niestety skracają nogi). Całość miała być subtelna, więc do sukienki dobrałam  tylko delikatny łańcuszek z House.











 
 Od jakiegoś czasu moje palce u rąk zaczynają przypominać serdelki, nie mogę włożyć na nie żadnego pierścionka. Chodzę już jak kaczka i osiągnęłam mistrzostwo w użalaniu się nad sobą i innymi. Bywa tak, że mój biedny mężczyzna zastaje mnie w domu całą we łzach, bo akurat przeczytałam coś smutnego (najczęściej kolejny post na facebooku o biednych porzuconych psach), namiętnie je zresztą udostępniam).  Z każdym dniem jest mnie też coraz więcej, ale wiem, że koniec jest już blisko i widok tego wiercącego się w brzuchu malucha, finalnie wynagrodzi mi wszystko. :)
Jak zwykle dziękujemy za to, ze z nami jesteście. W środę znowu pojawi się nasz wspólny post, a w weekend zorganizujemy obiecany konkurs :)



Kochani na zdjęciu jedna z moich największych miłości- Lola. Nie jest rasowa,  nie jest modnym dodatkiem do torebki (ostatnio mam wrażenie, ze dużo osób szuka własnie takich psów) Nie zna miliona sztuczek ( ale zna podstawowe komendy :)). Nikt za to nie okażę wam tyle bezinteresownej miłości, co pies. Kilka lat temu, ktoś zostawił ją w lesie, bezbronnego maleńkiego szczeniaczka. Ona miała dużo szczęścia, ale niestety nie każdy pies ma go tyle samo. Jeśli szukacie pupila, warto odwiedzić schronisko. Pies, którego uratujecie odwdzięczy się wam szczerą miłością- mogę to zagwarantować :)
Buziaki :*Aga 


piątek, 29 lipca 2016

Cellulit? nie znam! Kinga

Witajcie wszyscy ci, którzy są zainteresowani postem z tematem przewodnim:
"Dziś będę lepszą Kingą niż ta, którą byłam wczoraj" (w odpowiednie miejsce wpisać swoje imię) :D 
Dziś przedstawię Wam mój sposób na ujędrnienie, wysmuklenie i pozbycie się tak zwanej pomarańczowej skórki w tych najbardziej problematycznych momentach naszego ciała, głównie dupcia i udka. Poświęćmy sobie cały wieczór, stwórzmy w łazience taką naszą świątynie urody, niczym w Spa.
Cały rytuał rozpoczyna peeling kawowy, wygładza skórę pozbywając się warstwy wierzchniej naskórka, pomaga lepiej wchłonąć się preparatom, na które później przyjdzie pora.

Rezultat: wygładzenie, ujędrnienie, poprawa kolorytu, wzmożona produkcja nowych komórek i pierwszy z kilku kroków do pozbycia się zgromadzonego pod skórą tłuszczu. Przepisu na dobrą sprawę brak, wszystko robię na oko, a więc:

  • kawa- typowa "fusówka" zaparzona w małej ilości wody, której nadmiaru się pozbywamy.

składnik na którym nam zależy to kofeina, która zawarta w kawie jest pogromcą cellulitu i zwiotczałej skóry, 

  • cukier kryształ- głównie właściwości złuszczające,


  • oliwa z oliwek- stanowi źródło cennej witaminy E, oraz substancji natłuszczającej naskórek,

Tak przygotowaną mieszanką "katuję" skóre do momentu aż nie czuję, że jest fajna gładka

ok 10-15minut.


Kolejny etap w moim menu:

Masaż wyszczuplająco-ujędrniająco-modelujący przy pomocy dyfuzora od suszarki, serio. :D

                  

Naprawdę nie znalazłam niczego równie dobrego do masażu, co dawało by aż tak fajne efekty :D
Robię to tak: oliwka na udka, pupę i masujemy.
W moim przypadku na jedną nogę przeznaczam ok. 20 minut.
Masuję wręcz do bólu, kiedy skóra jest czerwona i aż parzy-przestaję. :D
Kwestia przyzwyczajenia i poziomu znienawidzenia cellulitu.
Przyznam, że to lubię-widzisz i czujesz, że Twój wróg ginie (złowieszczy śmiech w tle).

Efekt: rozbicie złogów tłuszczu, co wspomaga procesy odchudzania, modelowania, a teraz skóra jest jeszcze bardziej wygładzona i napięta. 

Ostatni punkt programu to jakiś fajny żel, krem, masło, olejek do ujędrnienia/antycellulitowy i owijam nogi jak bagietki dla chłopa na drugie śniadanie, pakuje się w legginsy, zafoliowana i pod kocem idę spać, tak do rana. 
Minusem dla wielu osób będzie ból jaki towarzyszy głównie drugiemu etapowi i posiniaczoną skóra, ale zapewniam gra jest warta świeczki, a raczej cudownie ujędrnionej skóry bez cellulitowych grudek na naszych pięknych nogach.
Do tego wszystkiego wiadomo, że trzeba dodać odpowiednią dietę oraz wzmożoną aktywność fizyczną. 
Z każdym kolejnym postem będę Wam podrzucać kolejne to sposoby na "piękną mnie" czyli piękną Ciebie :)  
Z racji tego posta chciałam się z Wami czymś podzielić. Przez długie lata chciałam być jak ta, tamta, czy jeszcze inna dziewczyna mieć jej nogi, innej włosy, a jeszcze tamtej nos. 
Przez kilka lat dochodziłam do pewnych wniosków- muszę zaakceptować siebie taką jaką jestem, ze wszystkimi przywarami i tymi atutami również. Zmieniłam co dało się zmienić, czego nie lubiłam, a co musiało zostać-zostało i to pokochałam.
Mój wniosek i rada jednocześnie:
Pracuj i stań się najlepszą wersją siebie, dla siebie :) 
Pozdrawiam Was serdecznie, buziaki .

Dziękuję, że jest Was coraz więcej <3 









środa, 27 lipca 2016

Drużyna Immeji



Witajcie kochani <3

Co środa od dziś będą pojawiały się wspólnie pisane przez nas posty!

Kochani bardzo dziękujemy za komentarze, za to, że jesteście tutaj z nami. Za tyle miłych slow pod ostatnimi postami! Z całego serduszka dziękujemy za motywację jaką nam dajecie. Jeszcze raz podkreślimy, blog jest dla WAS. Każdą wolną chwilę wykorzystujemy na zdjęcia, omawianie tematów do kolejnych postów, Chcemy wam podziękować za obecność, dlatego w przyszły weekend pojawi się na blogu konkurs (przykro nam Panowie, ale kierowany głownie do kobiet) Będzie można w nim wygrać sukienkę marki ASOS :) 

Pomysł na powstanie Immeji, zrodził się już dwa lata temu. Ciągle jednak odkładałyśmy jego realizację, po drodze zawsze było mnóstwo "ważniejszych spraw". Od początku obawiałyśmy się jak przyjmą to inni? Co będzie, gdy zaczną nas nie miło komentować? Siły dodał nam fakt, ze siedzimy w tym obie. Od początku do końca wspieramy się, współpracujemy,  TWORZYMY DRUŻYNĘ!

Każda z nas ma marzenia, które chce zrealizować. Wierzymy w to, ze jesteśmy w stanie dojść do wszystkiego ciężką pracą, motywując się wzajemnie. Kobiety, nie ważne czy chodzi, o idealną sylwetkę , wymarzoną pracę, wychowywanie dziecka, stworzenie związku o jakim marzymy-każdy po drodze przeżywa chwile gdy wątpi w swoje możliwości. Obecność przyjaciela, który podniesie Cię na duchu jest bezcenna!

Będziemy powoli spełniały postawione sobie cele, oczywiście wszystko dokładnie opisując :) By każdy widział, ze niezależnie od czasu, możliwości, tego czy jesteś mamą i masz na głowie sto tysięcy spraw-można osiągnąć wszystko! Blog jest własnie po to by to dokumentować :) Początki zawsze są trudne, zawsze można szukać wymówek, że to zły czas, ze i tak się nie uda itp. W życiu nie dostajemy równej pozycji na starcie, ale do mety może dobiec każdy!

Chciałyśmy stworzyć nasz blog, nie bać się pokazać go znajomym-wiadomo nikt nie jest w stanie bardziej skrytykować niż ludzie, którzy Cię znają. To ich opinii obawiałysmy się najbardziej :)
Jak widać udało się, Immeji jest w sieci i radzi sobie całkiem nieźle:) Posty pojawiają się regularnie, Nie tracimy zapału i na pewno nie zrezygnujemy ;)
Już nie długo spełnimy kolejne marzenie, a wy dowiecie się o tym w jednym z kolejnych wspólnych postów <3
Pamiętajcie nic nie daję takiego powera jak przyjaźń :) Razem możemy wszystko!
Buziaki,
Aga i Kinga :*


poniedziałek, 25 lipca 2016

Czerwona hiszpanka-Aga.ka



Hej kochani :*

Podobno tak jak mija poniedziałek, taka będzie reszta tygodnia. Staram się podchodzić do tego dnia pozytywnie- choć czuję się jak wyrzucony na brzeg wielorybek :)W dzisiejszym poście, po raz pierwszy w rolę fotografa, zamiast Kingi wcieliła się moja siostra Ilonka :).

 Czas mija bardzo szybko. Jestem już w ósmym miesiącu ciąży, a maleństwo dokucza wpychając mi pod żebra swoje małe stópki. Złośliwiec, uaktywnia się najbardziej wczesnym rankiem i nocą. Z mojej strony pojawi się teraz więcej o noworodkowej wyprawce, urządzaniu dziecięcego pokoiku itp.Ten temat jest mi aktualnie najbliższy :) ( Nie martwcie się nadal jestem kobietą-nie tylko matką . Nie będę skupiała się jedynie na tym. Chciałabym raczej pokazać wam, że dzidziuś nie oznacza końca świata i nadal można się rozwijać i spełniać swoje marzenia będąc mamą  :) 

Dziś mam na sobie czerwoną (mój zdecydowany faworyt wśród kolorów) sukienkę "Hiszpankę"- jeden z najgorętszych trendów tego lata :) Czarne sandałki w stylu BOHO z frędzlami- zdążyliście już chyba zauważyć, ze uwielbiam frędzle i często pojawiają się w moich stylizacjach. Całość dopełnia duża kopertówka z Pull&Bear, i okazały naszyjnik z House. Chciałam nadać stylizacji bardziej luźny, miejski charakter-dlatego zdecydowałam się na towarzystwo czapki z New Era.

Czy któraś z was używała perfum Calvin Klein-Euphoria, lub Chanel No 5? Najlepiej obu :) Od lat jestem wierna jednemu zapachowi ( Calvin Klein In2U, polecam są przepiękne i trwałe), ale potrzebuję zmian i potrzebne mi informacje  odnośnie wytrzymałości obu tych produktów. 

Jeśli macie jakieś uwagi do postów, chcecie czegoś więcej, lub mniej dawajcie znać :) Każdą opinie bierzemy pod uwagę, blog jest przecież właśnie dla Was :)Widzimy się w komentarzach,buziaki :*












czwartek, 21 lipca 2016

Kiedy kot śpi.../// Kinga

Mowa oczywiście o Jaśku, chwila spokoju kiedy mały już nie wytrzymał i dał się objąć Morfeuszowi na kilka godzin. 
Wtedy ja wkraczam do akcji (na bloga) i oto jestem. 
Dziś mój obiecany post odnośnie zrzucania zbędnego balastu w postaci tłuszczu.
Jak pisałam parę dni wcześniej uwielbiam jeść i pomimo ukończenia przeze mnie szkoły o kierunku związanym z technologią żywienia i dietami niestety nie poszłam w tą stronę tylko jadłam jak rok i pięć, osiem lat wcześniej. Obiady gotowała mama-takie tradycyjne, polskie, pyszne tłuste sprawy.
Pracowałam do 21 więc co było jak Kinga wróciła do domu? trzaskała garczkami, a rano klęła, że znowu waga się popsuła.
Po ciąży się to zmieniło, dopadło mnie większe niż zwykle zmęczenie. Nie podobałam się sobie, jednocześnie od kilku lat marzyłam o tych niedoścignionych 50 kilogramach na "blacie". Przemyślałam pewne przyzwyczajenia to co lubię, co prawdopodobnie dodaje mi tych centymetrów tu i ówdzie, co mogę zmienić, a co zamienić no i tak:
Śniadanie to podstawa!
Staram się zaaawsze je jeść, wtedy mam energię dla małego, eliminuje albo chociaż minimalizuje, wieczorne napady głodu, rozdrażnienie czy zmęczenie, a przy dzieciaku jest jak jest.
Jem często, ale mało. Jeśli zjem śniadanie o 8, to koło 11 jem następny posiłek i tak co 3-4 godziny, aż do 19, 20 to zależne jest kiedy idę spać , albo inaczej-kiedy Jasiek idzie spać :) 
Eliminacja:
Wyeliminowałam/zminimalizowałam spożywanie tłuszczu, cukru, substancji słodzących, soli, przypraw/sztucznych napoi, soków typu Kubuś czy marketowych typu multiwitamina, sklepowych owocowych jogurtów.
Czekolada, ciastka, pizza, kebab itd to oczywiste, że z jadłospisu won.
Zamiana:
Żeby życie miało smaczek w jakimś stopniu chciałam zachować niektóre smaki i np kawa z mlekiem 0,5% tłuszczu zamiast 3,2% czy śmietanką 12%.
Wcześniej wspomniane produkty mleczne zamieniłam na jogurt typu greckiego, o obniżonej zawartości tłuszczu dodaje do niego owoce na jakie jest akurat sezon. Jestem pewna naturalności tego co jem zwłaszcza, że większość posiłków podkrada mi Jaś.
W porze kiedy panuje deficyt na świeżynki, korzystam z tych wcześniej zamrożonych, lub sklepowych owoców, no cóż oby do lata :) 
Jeśli chodzi o obiadki to pierś z kurczaka lub ryba w ziołach "smażona" na wodzie z użyciem teflonowej nieprzywierającej patelki + kasza gryczana/pomidor/mix sałat z sosem winegret.
Przekąska/kolacja to głównie kilka plasterków wędliny, pomidor itd.
Napisałam o tym co trzeba-śniadanie, obiad... ale jesteśmy nadal ludźmi (coraz chudszymi!:)), chcemy się czasem zabawić, wyjść do znajomych, czy wieczorem z partnerem/partnerką siąść przy lampce wina, lub małym złotym półlitrowym z pianką... Czemu nie... czasem każdy może, ale co wtedy jeśli chce nam się nagle jeść, a chce się bardzo często po, lub w trakcie takich eskapad? 
Jeśli chodzi o mnie preferuję zamiast czipsów, naczosów z dipami, czy tłustych mięs ogórki kiszone i plasterki chudszej ulubionej wędliny.
Jeśli mnie naleci na coś słodkiego to mieszanka studencka lub suszone banany, a jeśli na chrupkiego to pełnoziarniste krakersy, polecam te z Rossmanna. 
Zapychanie: jak siedzimy w domu, jest jesień-zima albo nam się po prostu nudzi robimy się głodni, a tak naprawdę nasz brzuch/mózg się nudzi i chce żebyśmy poszli do słodyczowej szafki po milkę z orzechami, w takim przypadku robię sobie kawę, a właściwie napój kawowo-mleczny z dużą ilością mleka i odrobiną miodu. 
Przychodzi taki moment w życiu każdego kiedy kładziemy głowę na poduszczce, zamykamy oczy a jedyne co słyszymy to burczenie w brzuchu, mój sposób to-woda czy to godzina 3 nad ranem i Jasiek się budzi na pierwsze śniadanie, czy 5 kiedy budzi się już prawie na swój obiad :)
Ogólnie rzecz ujmując to są moje przemyślenia, to co lubię, co mi pomogło, co pomaga mi do tej pory utrzymać wagę nie rezygnując ze wszystkich przyjemności podeniebienia. 
Zaznaczam!
jestem Kingą i nic, co jadalne nie jest mi obce. Czasem zdarza mi się zjeść kawałek pizzy, czy kilka cukierków jednak jeśli ma mieć miejsce taka odskocznia staram się żeby był to własnoręcznie robiony biszkopt z owocami, czy tarta na ostro z kurczakiem i papryką.
Część pierwszą, mamy ją już za sobą w następnych postach będę opisywała dokładniej potrawy, mój sposób na częsty problem nie tak łatwy do rozwiązania-cellulit, no i w końcu ćwiczenia pomocne w dążeniu do celu. Pozdrawiam serdecznie i piszcie w razie pytań i czy może w jakimś chociaż małym stopniu zagrzałam Was do walki z tłuszczem?:)


Przed-W trakcie-Po






poniedziałek, 18 lipca 2016

Moje kosmetyczne must have-włosy/Aga.Ka

Dwa lata temu, kobieta, którą doskonale znacie (tak Kinga. chodzi właśnie o Ciebie) doradziła mi jak w cudowny sposób zmienić mój brąz w blond. Chciałam je rozjaśnić małym kosztem dlatego skorzystałam z rady przyjaciółki i zrobiłam sobie dwa razy tzw: "kąpiel rozjaśniającą" (pozdrawiam Cię Kinga gamoniu). Po pierwszej z lekkim przerażaniem odkryłam jasne plamy na włosach , szczególnie przy samej skórze. Zamiast iść do fryzjera spróbowałam po raz drugi. Plamy co prawda zniknęły i włosy miały bardziej równomierny kolor, ale musiałam na nie jeszcze położyć farbę ,żeby przestały być żółte Moja przygoda z blondem skończyła się płaczem i połamanymi końcówkami, które musiałam szybko ściąć. Szybko zorientowałam się, że ścięcie końcówek nie pomogło i na sklepowym zapleczu wycięłam połowę swoich włosów, wtedy również jak zwykle towarzyszyła mi Kinga :D.  Zmieniłam też kolor na ciemny brąz.Od tamtej pory zaczął mój się osobisty włosowy koszmar. Uwierzcie mi to co miałam na głowie wyglądało strasznie. Dodatkowo prostownica (używana oczywiście bez kosmetyków termoochronnych), suszarka (wyłącznie gorący nawiew), ciągłe zmienianie koloru i długości włosów (uwielbiałam doczepki, a kolor zmieniał się częściej niż pogoda w to lato), w końcu zrobiły swoje. Po ośmiu latach ciągłych włosowych eksperymentów, musiałam coś zmienić, żeby ratować to co mi jeszcze z nich zostało.  W ciągu dwóch ostatnich lat doprowadziłam je do naprawdę niezłej kondycji, całkowicie zmieniając dotychczasowy sposób ich traktowania. Post w, którym uwzględnię sposoby na samodzielne podcinanie końcówek, olejowanie włosów ,określenie ich porowatości i wiele innych ciekawostek już niebawem. Dziś tak jak obiecałam moje kosmetyczne, włosowe must have.  Zaznaczam, nie jestem ekspertem :) Kosmetyki, które pasują do moich włosów, niekoniecznie musza sprawdzić się u was. 


Moi kosmetyczni ulubieńcy :)


7 efektów, ultralekka odzywka z olejkiem argonowym -Marion
- przywraca piękny połysk,
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza,
- ułatwia rozczesywanie i układanie,
- wzmacnia i nawilża,
- nadaje miękkość i elastyczność,
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych,
- zapobiega puszeniu się włosów.
Producent, obiecuję nam uzyskanie tych oto siedmiu efektów. Z mojego doświadczenia, wynika, ze odżywka nabłyszcza włosy i ułatwia ich rozczesywanie.  Ja więcej od niej nie oczekuję, ponieważ służy mi tylko jako produkt do wykończenia fryzury :) Ze względu na silikon w składzie, spryskuję nią jedynie długość włosów, a trzymam z dala od skóry. Nie obciąża włosów, co tez jest oczywiście dużym plusem :)

Alterra -olejek do masażu migdał i papaja
Mieszanka olei jakie zawiera ten produkt działa zbawiennie na moje włosy :) Ja nakładam go na noc dwa razy w tygodniu. Oprócz tego,  ze naprawdę świetnie działa (moje są wysokoporowate), to ma piękny zapach. Spłukuję go szamponami dla dzieci. Po olejowaniu  nie używam już żadnych odżywek, oprócz tej w spray-u + serum na końcówki


Kallos Keratin,  i Johnson's Baby 

Aktualnie używam tych dwóch szamponów, ale nadal szukam swojego ulubieńca. Już nie długo na moich włosach zagości nowy odcień i mam nadzieję, ze przy okazji fryzjer doradzi mi jakiś dobry produkt. Z obu tych szamponów jestem zadowolona. Pierwszego używam, gdy nie muszę spłukiwać olejku. Wiele razy spotkałam się z opinią, ze plącze włosy, ja jednak zawsze używam po umyciu nim moich odżywki, dlatego nie zauważyłam u siebie tego problemu.  Drugi idealnie sprawdza się do zmywania olejku i nie ma w składzie silikonów

 Maseczka włosów Agan Oil i serum na zniszczone końcówki Argan Oil
Producent obiecuję zregenerowanie zniszczonych końcówek, i idealnie nawilżone włosy po użyciu maski do włosów. W mojej ocenie to naprawdę niezłe produkty do, których chętnie wracam. Maska nawilża, ale nie obciąża. Nie ma za to żadnego wpływu na poprawę kondycji końcówek włosów :) Serum spełnia swoje zadanie, końcówki wyglądają lepiej i są zabezpieczone. Nic jednak nie działa tak dobrze jak regularne podcinanie :)



Maska Biovax Diamond- mój faworyt wśród masek do włosów
Od kilku miesięcy, jest to mój ulubieniec wśród masek do włosów. Gęsta, wydajna o znakomitym działaniu. Nawilża, wygładza nadaję włosom połysk. Dużo łatwiej tez jest mi po jej użyciu ułożyć i rozczesać moje włosy :) Polecam!

Wcierka Jantar
 Zapewne dobrze znana większości z was.  Moje włosy z natury i tak zawsze rosły bardzo szybko, ale z wcierką efekty były jeszcze lepsze. Nie dawno wróciłam do jej stosowania. jest to wielokrotnie sprawdzony przeze mnie produkt. Przyśpiesza porost włosów, widać dużo nowych baby hair. Moje włosy niestety trochę wysusza, co jej jedynym minusem. O tym jak ją nakładać i jak stosować, oraz efekty będziecie mogli przeczytać już po moim porodzie. (to już tylko dwa miesiące!) Z uwagi na to, że w ciąży włosy rosną jeszcze szybciej efekty teraz nie byłyby wiarygodne :)




Tangle Teezer i gumowe gumki sprężynki 
 To również nieodłączny element mojej pielęgnacji (mimo, ze nie kosmetyczny) Pierwsza szczotka jaka naprawdę radzi sobie z rozczesywaniem moich włosów. Oprócz tej wsciekłoróżowej, posiadam też panterkowy wzór ;p.


Na zdjęciu przedstawiający, wszystkie kosmetyki jakich używam znajduję się też suchy szamapon. Niezastąpiony jeśli potrzebuje ogromnej włosowej objętości :). Używam tego, który aktualnie jest pod ręką, dlatego nie robiłam osobnego opisu. Oliwkę dla kobiet w ciąży również będę dopiero testować do olejowania włosów i na pewno opiszę uzyskane efekty :)

Buziaki.
Aga.Ka :*
 Listopad 2015



Tak jak widać moje włosy z natury są falowane
kwiecień 2016
Maj 2016-wyprostowane włosy
Obecna długość i kolor 
W moim kolejnym poście przepisy na kilka pyszności :) Tak, tak zdarza mi się zaglądać do kuchni ;p

czwartek, 14 lipca 2016

Oranżowa dziewczyna Kinga

Witajcie KOCHANI! ciesze się, że jest Was coraz więcej nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. 
Nasza społeczność Immeji się rozrasta jeee :) Ale, ale czym byłby nasz blog, gdyby nie nasi równie wspaniali hejterzy?
Was również jest coraz więcej co mnie cieszy, znaczy to, że idziemy w dobrym kierunku, bo żal nogę ściska :D a kto inny nam tyle wyświetleń nabije? Ja się pytam ;)
Jest mi niesamowicie miło i bardzo dziękuję za wszystkie budujące komentarze oraz wiadomości prywatne.
Najbardziej zainteresowanym obiecuję, jak najdokładniej opisać moją przemianę, żeby i Wam było łatwiej w swojej:)
Śledźcie naszego bloga, mamy mnóstwo rzeczy do przekazania i nie umiemy się ograniczać tylko do wałkowania jednego tematu, post po poście:)
Immeji to dziewczyny, przegadujące jedna drugą, myślimy o nowym projekcie i będziecie mieli okazję zobaczyć to na własne oczy, usłyszeć na swoje uszy :) 
Dziś mam dla Was outfit z upalnego dnia. Powyżej szyi pierwsze co rzuca się w oczy, to związane włosy.
Mój synek upodobał sobie je do szarpania kiedy zaczyna śpiewać, ja jednak wole ograniczać takie zabawy.
Poniżej barków zaś przykuwająca wzrok jest zwiewna oranżowa bluzka, tunika, sukienka? (w zależności od poziomu moralności czy swojego wzrostu można wybrać odpowiadającą osobowości wersję :D ) plus szorty bezpieczeństwa pod spodem.
Do tego dobrałam delikatne, wiązane sandałki na obcasie typu gladiatorki, uzupełnieniem jest torba kuferek w tym samym kolorze ciepłego beżu. 
Jan wybrał koszulkę pod kolor sukienki mamy, spodenki pod kolor majtek, a buty zgubił po drodze :)
Dziękuje za uwagę, buziaki :* Kinga 






























































BLOUSE/NEW LOOK/, BAG/NO NAME. SHOES/DEEZEE, JEWELLERY/NO NAME