środa, 17 sierpnia 2016

O miłości słów kilka :)


W środowy wieczór, jak zawsze pojawia się nasz wspólny immejowy post :) Dziś trochę inaczej niż zwykle, na pewno bardziej prywatnie :) Kobiety uwielbiają miłosne  historie. Czytamy romanse, chlipiemy w poduszkę oglądając "Pamiętnik" , chcemy rycerzy w lśniącej zbroi.
Życie dość szybko zweryfikowało nasze poglądy. Która z nas wytrzymałaby z takim ideałem u boku? Życie należy spędzić z kimś przy kim możemy być sobą. Kto zaakceptuję nas nie tylko w tym perfekcyjnym wydaniu, bo przecież takie nie do końca idealne jesteśmy najpiękniejsze :)
Nam udało się spotkać na swojej drodze te wyjątkowe osoby. Chciałybyśmy przybliżyć wam kilka związanych z tym faktów :)


Kinga:
Pamiętacie jeszcze archaiczny portal "Nasza klasa"? Właśnie na tym portalu jakieś sześć lat temu, po raz pierwszy zobaczył mnie mój mąż. Przypadkowa wizyta Patryka, na moim profilu finalnie zaprowadziła nas do ołtarza, i na porodówkę :D Zgadnijcie do kogo napisał z pytaniem, czy może go zapoznać z ta piękną dziewczyną? Tak, w tej historii też przewija się imię-Agata. Co chyba nie powinno was dziwić :).
Szybko zaczęliśmy się przyjaźnić. Był idealnym kompanem do wieczornego biegania, idealnym pocieszaczem przy kolejnych miłosnych rozczarowaniach i idealnym kompanem do imprez , nawet ciucholand odwiedzaliśmy razem :D. Każde z nas żyło swoim życiem, ale spotykaliśmy się codziennie i czułam, że na równi z Agatą został moim najlepszym przyjacielem.
Niestety jak to bywa w relacjach damsko-męskich, wszystko zaczęło się komplikować. Zazwyczaj jedna ze stron, zaczyna czuć coś więcej. W tym przypadku, tym pechowcem był Patryk. Przy każdej okazji, gdzie mógł wysłać mi życzenia (święta, urodziny), na końcu wiadomości znajdował się tekst "I zrozum wreszcie, że to ja, jestem tym białym rycerzem na grubym koniu" (Konia nie ma do dziś, ale jasna karnacja się zgadza) Mijały miesiące, potem lata. Nigdy się nie poddał. walczył o moje uczucie, choć ja nie myślałam, że kiedykolwiek stanie się kimś więcej niż przyjacielem. Sytuacja zmieniła się, gdy wróciłam z Londynu, gdzie mieszkałam kilka miesięcy. Nagle mnie olśniło, przecież wszystko to czego potrzebuję miałam obok siebie przez tyle lat! Zakochałam się jak nigdy wcześniej.
Uwielbiam go za to, że mogę  być przy nim sobą. Niczego nie muszę udawać, bo kocha mnie taką jaką jestem naprawdę.Nasze małżeństwo jest idealne-dla nas:) Bywa, że się kłócimy, aż Ziemia drży, ale pięć minut później wszystko jest już w porządku. Godzimy się bardzo szybko. W chwilach, gdy odpoczywamy od Jasia (albo on, od nas;p),  spędzamy wieczory grając , jedząc pizze, pijąc piwko i świetnie bawimy się w swoim towarzystwie! Mamy wspólną "książkę wspomnień", z powklejanymi biletami autobusowymi, czy pierwszym kwiatkiem suchym jak pieprz:)

Dobraliśmy się na zasadzie podobieństw. Mamy niemal takie same charaktery i to scala nas jeszcze bardziej . Patryk to moja największa miłość i najlepszy przyjaciel w jednym. Mój mąż i ojciec mojego dziecka. I tego życzę każdemu, połączenia najważniejszych wartości w jednej osobie, w drugiej polówce!

Agata

Musicie mi wybaczyć kochani, ale będę dużo bardziej ogólna :). Ode mnie tylko kilka słów. Nie, nie wybrałam faceta na podstawie podobieństw. . (Ja podobno bywam "księżną", Kamil  "ordynarnym chamem" ;p ja jestem krasnalem, mój facet przekracza 190 cm) Nie zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia, kilka lat temu nawet się nie lubiliśmy.
Nie o tym jednak chcę wam pisać . Ludzie żyjąc ze sobą zaczynają czuć rutynę. Obecność drugiej polówki staję się czymś oczywistym. Mój chłopak jest żołnierzem i ma  taki system pracy, ze mimo wspólnego mieszkania nie widujemy się codziennie. Wiecie za czym najbardziej tęsknie , gdy jestem sama w domu? Za wspólnie wypitą wieczorem herbatą, za przytuleniem , za wspólnym zjedzeniem śniadania, za słowami " to nie Ty przytyłaś kochanie, tylko ubrania znowu skurczył deszcz", za oglądaniem pierdół w telewizji , za kolejną zjadaną w tygodniu pizzą mimo, że mieliśmy już odpuścić fasty, za niedzielnym  Dragon Ball bo osobno nie lubimy zaczynać nowego odcinka, za kolejną  pepsi i czekoladowym mlekiem (nasze stałe zestawy). 

Puenta jest taka, że wszystko to co zwyczajne jest tak naprawdę czymś wyjątkowym, jeśli robi się to wspólnie. I to własnie te wspólne nawyki, te wspólne dziwactwa cementują związek :)


Jestem raczej skrytą osobą. Moja "miłosna historia" jest dla mnie czymś wyjątkowym. Uważam , że to piękne, gdy ktoś dzieli się swoimi przeżyciami z innymi. Ja jednak zachowam szczegóły dla siebie i dla Niego. :)

 Podpisuję się pod tym, że druga polówka powinna być naszym przyjacielem, powinna pozwolić nam być sobą, i co najważniejsze powinna nas wspierać w lepsze i gorsze dni.  Przede wszystkim jednak wiem, że należy doceniać obecność. To, że czasem ktoś myśli bardziej o Tobie niż o sobie, ze wstanie te 20 minut wcześniej, by zrobić Ci śniadanie, nie zapomni kupić w sklepie Twojej ulubionej czekolady,  obejrzy film nawet jeśli go nie lubi, tylko po to by zrobić Ci przyjemność.  Detale tworzą miłość.

 

Najpiękniejszy komplement jaki usłyszałam? " Dzięki Tobie stałem się lepszym człowiekiem" . Ja dzięki Tobie tez jestem lepsza. Dziękuję <3

Buziaki,

Aga i Kinga :*

2 komentarze:

  1. ile ludzi, tyle historii miłosnych i to jest najpiękniejsze! czym świat byłby bez tych naszych facetów ?:) pozdrawiam dziewczyny :* :*

    OdpowiedzUsuń

Jeśli czytasz Nasz blog, będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :)