poniedziałek, 31 października 2016

Czerwony jest zawsze dobrym pomysłem

Hej Kochani, przy mnóstwie obowiązków i straaasznie okrojonym czasie, chciałam pokazać Wam moją ostatnią stylizację ostatnio oddającą w 100% mój styl.
Kiedyś długie ciemne włosy, sukienki, płaszcze futrzane szale i niebotycznie wysokie szpilki, zamieniłam na morowe rurki śnieżnobiałe sportowe buty, luźną parkę oraz luzacką czapę i blond włosy w krótszym wydaniu aniżeli kilka lat wstecz. 
Mój styl zmienił się o 180 stopni, gdzie w życiu nie spodziewałam się, że będę wyglądać właśnie tak. 
Dostałam kilka tygodni temu komentarz odnośnie mojego wyglądu, że pomimo tego wszystkiego kiedyś "wyglądałaś lepiej" okej rozumiem, każdy woli co innego tak jak faceci, jedni kochają się w ognistowłosych pieguskach, gdzie inni wolą brązowooką dziewczynę z wyglądam laski z sąsiedztwa. Ja będąc na mieście jestem w stanie wodzić wzrokiem za piękną dziewczyną, nie chodzi o zazdrość czy tym bardziej zauroczenie :D po prostu sobie podziwiam, a bliższe memu sercu są blondynki, może dlatego ta zmiana.
Osobiście bardzo polubiłam w takim właśnie wydaniu. 
Zawsze dążę do tego momentu, gdzie patrze w lustro i mówię no i to mi się podoba :) 
Nie mówimy tu o samouwielbieniu, broń Boże, ale dlaczego musimy zawsze sobie mówić kurde tu jestem za gruba, tam mam za mało i wychodzimy z domu z głową skierowaną w dół żeby nikt nie widział nas takimi de facto jakimi się widzimy sami/same. Pisałam już o tym kiedyś. 
ZMIEŃ TO CO MOŻESZ, JEŚLI ZROBIŁEŚ/AŚ WSZYSTKO CO MOGŁAŚ ZAAKCEPTUJ TO, POKOCHAJ SWOJE WADY. 
Nie są to puste słowa ściągnięte z motywujących poradników, czy książek z tej samej półki. 
To są tylko moje przemyślenia i rady, które mi pomagają polubić/zaakceptować siebie :) ze wszystkimi wadami jakie mam. 
Kiedyś powiedziałam mężowi, że chciałabym widzieć siebie jaką Ty widzisz mnie-wiadomo zakochany facet-jego żona ideał. W końcu kilka przemyśleń i stało się to i mogę powiedzieć, że lepiej mi się żyje z tym co mam w głowie, mojemu mężowi również bez pytań czy bardzo widać ten cellulit i czy moja dupa nie jest za duża :D 
Nie chcę żebyście mnie źle zrozumieli, nie mówię tu o zadufaniu, tylko swego rodzaju akceptacji siebie, bez zbędnych słów skierowanych do osoby w lustrze, typu Ty gruba babo, nawet jeśli nie nosisz rozmiaru M :) 
a teraz zostawiam Was ze zdjęciami, hej :*















































trousers/NN

shoes/Pull&Bear
hat/NN
jacket/Zara
bag/Mohito
T-shirt/boohoo
shawl/H&M




4 komentarze:

  1. Piękne spodnie, podoba mi się taki look :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się ta stylówka na maxa podoba:) Wiadomo, fajnie czasem ubrać szpilki i sukienki, ale taki styl na luzie to jest właśnie to co lubie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna stylówka :) ! Świetnie wyglądasz :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli czytasz Nasz blog, będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :)