sobota, 30 września 2017

Ostatni krzyk lata

Hej :) Jak zwykle dawno mnie tu nie było :D ale ten rok obfituje w nowe wyzwania, którym jak zwykle jak najlepiej staram się podołać. Najważniejszą sprawą do tej pory była organizacja przyjęcia weselnego, oraz wszystkich rzeczy do tego potrzebnych; od mojego nakrycia głowy, sukni, biżuterii poprzez Jasiowy outfit x 4 a do tego strój męża i kończąc na układaniu menu, dekoracjach i tych wszystkich pozornie nieistotnych rzeczach, tworzących jednak klimatyczną i sensowną całość. Następnego dnia po powiedzeniu sobie sakramentalnego TAK zamierzaliśmy układać sobie życie w Gdańsku, jednak jak to życie bywa nieprzewidywalne (nasze chyba zwłaszcza) lada dzień wejdziemy w posiadanie pięknego M4 w naszym rodzinnym mieście blisko wszelkich babć, cioć i dziadków potrzebnych nam do wyrwania się z mężem na weekendowe randki we dwoje :) Także do moich umiejętności będę mogła dodać mini dekoratora wnętrz. Zacieram ręce przeglądając wnętrzarskie katalogi, dodając do mieszkaniowej wish listy kolejnych to designerskich żyrandoli, flakonów i innych zasłonek :) Sprawia mi prawdziwą przyjemność to, że kolejny etap w życiu za mną, wspaniały mąż, dokuczne-cudowne dziecko, własne mieszkanie. Nie zawsze nam się udaje zachować odpowiednią kolejność, ale my nigdy specjalnie nie byliśmy poukładani :D także najważniejsze jest to, że jest "po naszemu" :)
W momencie, w którym zbliża się futerkowa pogoda, przypomnę się jeszcze z letnią stylizacją z długą spódnicą z dość wysokim rozcięciem marki Atmosphere, białym topem z falbanami ze sklepu Zara, ukochaną torebką i najwygodniejszymi butami, które już wcześniej wielokrotnie pokazywałam :)






















1 komentarz:

Jeśli czytasz Nasz blog, będzie nam bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :)